Marokańska reklama Sprite, na której grasz na djembe, a potem topisz się w Morzu Śródziemnym. Lubię to!
Oj, długo mnie nie było. To znaczy byłem, ale z konieczności (!) na Facebooku. Drodzy blogerzy, pamiętajcie swoje hasło API, bonie znacie dnia, ani godziny, kiedy Wasz były redaktor naczelny skasuje Wam skrzynkę mailową z hasłem do wordpressa!
No, ale nie o mnie, a o… zaległościach. Żeby już całkiem dogrzebać się do skamielin to mam tu kampanię przejrzałą już, bo z… sierpnia tego roku. To prawie pół roku, przekładając to na realia internetu – kilka stuleci wcześniej
.
A ta kampania jest fajna z kilku względów. Pierwszy to miejsce, gdzie hulała: Maroko. Afrykańskich reklam wrzuciłem kilka, ta jest chyba najbardziej na czasie. Tu przechodzimy do punktu drugiego. Kampania polega na odsłanianiu kolejnych filmików-kart fabuły, której Ty jesteś Panem/Panią. Moja droga wyglądała tak:
Agencja: Fortune Promoseven
Pojeździłem sobie na snake’u, potem pograłem na djembe, a na końcu prawdopodobnie się utopiłem
. Gdzieś tam w tle przebija się Sprite, ale raczej dyskretnie przemyka. Bardzo fajna kampania.
Szkoda, że temat reklam sportowych z perspektywy FPP (First Person Profile) jest zupełnie niewykorzystany. Przypominam sobie “Take it to the next level”, gdzie o dziwo potraktowano sport zespołowy, średnio moim zdaniem do tego pasujący:
A przecież “widok z pierwszej osoby” to idealne środowisko dla reklam sportów indywidualnych. Od tenisa stołowego po modne ostatnio filmiki, którymi jara się m.in. mediafun Maciek Budzich jak ten poniżej:
Mam nadzieję, ze coś się ruszy w temacie.
(Za I believe in adv.)
BONUS: Fejsbukowe podarki od Pana Pajączkowskiego:
- Obstawiać wyniki meczów możesz zewsząd. Nawet z kibla.
I wiele innych sportowych reklam…

