Dużo pomyj wylano ostatnio na PZPN. I bardzo dobrze. Zamiana Orła Białego na logo znienawidzonej organizacji, to jak zastąpienie hymnu naszej reprezentacji okolicznościowym utworkiem w stylu “Keine grenzen” zespołu “Ich Troje”. Słowem – przesadzili.
Tak po ludzku, przesadzili. I nawet nie zmienia faktu to, że ja po prostu rozumiem argumentację Laty i próbę zabezpieczenia się przed podróbkami koszulek. Jednak nie uwierzę, że nie było innej drogi. Może warto byłoby zastanowić się nad rozreklamowaniem edycji kolekcjonerskiej: zestaw koszulka, szalik, autografy, duperelki. Wszystko z logiem PZPN i Orłem Białym? A tak, Lato sobie nagrabił i oczekuję jego dymisji zaraz po Euro 2012. Niezależnie od wyniku naszej ekipy.
To nie jest moja reprezentacja. Naprawdę aż się głupio człowiekowi robi, gdy pomyśli sobie, że jeszcze z dziesięć lat temu malował sobie ryja farbkami, zakładał szalik i przed telewizor. Dzisiaj reprezentacja po mnie spływa. Trener rozmawiający z graczami po niemiecku, kampanie menadżerów wciskających marnych zagranicznych piłkarzyków do naszej reprezentacji, sprawa z logiem zamiast Orła Białęgo. Za dużo tego.
Niby podczas hymnu dreszczyk jest, ale już większy gdy słyszę przyśpiewki “Gdzie jest Orzeł?”. Już sam teraz zastanawiam się, jak będę zachowywał się podczas Euro 2012. To że nie dam się zmanipulować przez media to raczej pewne, już przy Euro 2008 wiedziałem dużo wcześniej, że jedziemy tam zebrać po dupie. Obejrzę mecze? Pewnie tak. Będę kibicował? Na pewno nie.
I na koniec tego innego, emocjonalnego wpisu (sorry, musiałem to z siebie wyrzucić, za dużo tego było) humor. Gorzki, bo gorzki, ale wszystko zapoczątkowała firma Nike. Wsłuchajcie się w tekst i gorzko zapłaczcie
.
(Za Weszło.com.)
BONUS: Fejsbukowe podarki od Pana Pajączkowskiego:
- Pobiegaj sobie na dworcu.
- Jak wygląda sparodiowany Mourinho?
– Facebook na fali.
I wiele innych sportowych reklam…

