Anioły i Demony od dzisiaj w kinach. Fanem bajdurzenia Dana Browna nie jestem, chociaż dałem się porwać reklamie i zapoznałem się z “Kodem Leonarda da Vinci”. Ekranizację sobie odpuściłem (chociaż smaczkiem była występująca tam Amelia), podobnie będzie z “Aniołami i Demonami”.
Mimo wszystko po obejrzeniu oficjalnego trailera poznałem dużą część fabuły. Pierwszy trailer powinien być jedynym dostępnym. W drugim film jest po prostu streszczany (jest też oficjalnym trailerem na polskim rynku). To jest patologia dzisiejszej promocji filmów.
Lepiej sytuacja wygląda w prasie i na billboardach. Spośród plakatów, które znalazłem najbardziej przypadł mi do gustu ten poniższy.
Na koniec… Zaciekawiła mnie amerykańska reklamówka firmy SONY, na której roi się od gwiazd filmu i koszykówki. Prezentowany co-branding jest w istocie ciekawie poprowadzony i nie nuży.
Ktoś kiedyś powiedział, że gdyby wszystkie wątki w Pulp Fiction byłyby poprowadzone chronologicznie to film nie odniósłby takiego sukcesu. Rozbicie spotu “NBA & Angels and Demons” na dwie części dałoby pewnie podobny efekt sztampy.
(Za First Showing.)
