Feeds:
Wpisy
Komentarze

Odstaw kokainę: krab bramkarz

Genzo Wakabayashi z Tsubasy się chowa. Japonia. Pokazuje, jak jest.

(Za Wykop.pl)

Bookmark and Share

Like This!

BONUS: Fejsbukowe podarki od Pana Pajączkowskiego:

- Cristiano Ronaldo i przygody z cukiernią.

- Nowy wymiar billboardu.

- Druk 3D już dla Nike i Adidasa.

I wiele innych sportowych reklam…

Zostań fanem.

Lubię takie tematy, gdy lubuscy lokalsi robią coś, o czym mogę napisać na blogu. A przyświeca mi złota zasada: “pisz tylko o kampaniach, które polubiłeś. Nie promuj słabizn”. I właśnie takim wyczynem jest mistrzostwo Polski Stelmetu Zielona Góra w sezonie 2012/13.

Udało mi się dostać bilet na ostatni finałowy mecz, który dał im upragnione złoto. Z daleka niby lepiej widać, ale i z bliska sprawdziłem, że ten klub był skazany na sukces. Marketingowy, sportowy, pewnie też biznesowy.

O czym mowa?

Stelmet Zielona Góra to firma produkująca meble drewniane

Sponsor tytularny. Stelmet to firma produkująca wyroby drewniane. Można z takim produktem wjechać w promowanie lokalnych klubów. Można próbować jako sponsor tytularny. Ale żeby od razu zabrać wszystkie kluby w mieście wojewódzkim? Tu trzeba mieć jaja, wizję i sporo siana na niepewny procent. Sądzę, że mistrzostwo kraju i odmienianie nazwy klubu we wszystkich poważniejszych mediach to jest coś, czego oczekiwał właściciel klubu wchodząc do koszykówki.

*

Kibice. Jak trzeba to zrobią wszystko, aby wymusić na ulubionym zawodniku pozostanie w klubie. Z drugiej strony, znając swoją siłę nie palą się do krzyczenia nazwy sponsora podczas dopingu. Dla nich klubem, który wczoraj zdobył mistrzostwo jest Zastal Zielona Góra. Zresztą, warto porównać komunikację obu fan page’ów na Facebooku. To najlepiej pokaże, że wciąż są i kibice Stelmetu i kibice dawnego Zastalu.

"Chłopaki na medal" - Kampania reklamowa Stelmetu Zielona Góra

Marketing. Kawał dobrej roboty. Mimo że uważam się za reklamowego zboka, do tego prawdziwie kibicuję Stelmetowi, to nie szukałem materiałów reklamowych. One same mnie znajdowały: z billboardów, serwisów internetowych, mediów społecznościowych. Szczerze? Spośród dostępnych środków przekazu nie kojarzę tylko żadnej reklamy TV.

CRS w Zielonej Górze to typowa hala koszykarska

Hala . Last but not least. CRS Zielona Góra wybudowano kilka lat temu po, bez mała, dwudziestu latach oczekiwań. Gdyby go nie było, nie byłoby Stelmetu, kibiców (tylu aż!) ani marketingu. Byłoby odbijanie piłki z Siarką Tarnobrzeg i marzenia o mistrzostwie. A tak, wiadomo.

Co dalej?

Licząc po kolei. Dla sponsora: skok w tabelkach excelowskich i jeszcze więcej kasy zainwestowanej w klub. Kibicom trzeba życzyć pasji, pasji i jeszcze więcej pieniędzy. Doświadczenie pokazuje bowiem, że wraz z sukcesami klubu rosną ceny biletów, a w Zielonej Górze to drażliwy temat :) . Marketing? W sporcie lepiej jest gonić lidera, niż być gonionym. Tutaj chyba jest podobnie. Klubowym kreatywnym życzę utrzymania dobrej formy. No i hala. Już się grzeję na Euroligę, takiego kosza w moim rodzinnym regionie jeszcze nie było. Niech ten sukces trwa.

(Za m.in. BasketZG na FB.)

Bookmark and Share

Like This!

BONUS: Fejsbukowe podarki od Pana Pajączkowskiego:

- Szóstka Weidera czy sześć jogurtów?

- Kejs Heinekena? Miodzio!

- Rowery Hatalskiej

I wiele innych sportowych reklam…

Zostań fanem.

Rany julek, takiego strollowania za pomocą fikcyjnego dokumentu świat nie widział od czasów fałszywej tożsamości Joaquina Phoenixa w “I’m still here”.

Streszczając: Mistrzostwa Świata w 1942 roku nie odbyły się. Wiadomo: wojna, krew, pot i łzy. Celem włoskiej firmy producenckiej było wmówienie, że impreza miała miejsce. Odnalazł się dokument, na którym zarejestrowano fragmenty mistrzostw. Jeden z bramkarzy miał hipnotyzować przeciwników, a cały Mundial rozegrano w… Patagonii. Szaleństwo na maksa.

I co najlepsze: udało się strollować ludzi na festiwalach, w mediach, internetach i programach rozrywkowych. Konkret.

Agencja: TBWA, Rzym

Taki rozmach lubię. Wkręcano w lokalnych mediach społecznościowych, portalach, na YouTube i Google kończąc. Trolling lvl 9000. :)

Samego filmu nie widziałem, można je dostać w nielegalnych serwisach hostingowych. Fakt faktem, że trochę nieswojo się poczułem, gdy zobaczyłem rozmach tej akcji i efekt śnieżnej kuli. Jakby co, ostoją sprawdzonych informacji pozostaje Wikipedia, chociaż też miała swoje przygody.

I na koniec bonus: wiedzieliście, że jest w necie prawdziwek, który… szukam słowa… dokonał symulacji przebiegu Mistrzostw Świata w 1942 roku? Polecam lekturę witryny tego polskiego pasjonata; zacięcie plus przygotowanie merytoryczne równa się ciekawy projekt dla każdego kibica lub historyka.

(Za m.in. I believe in adv.)

Bookmark and Share

Like This!

BONUS: Fejsbukowe podarki od Pana Pajączkowskiego:

- Fajne?

- Mazy od Falcao

- Spodenki bokserskie+dbanie o serce=?

I wiele innych sportowych reklam…

Zostań fanem.

Życie w Porsche bez curev byłoby bez sensu :) .

Agencja: Katapult Kommunikation

(Za m.in. Ads of the world.)

Bookmark and Share

Like This!

BONUS: Fejsbukowe podarki od Pana Pajączkowskiego:

- Jak zareklamować nudną szermierkę?

- To będzie rok Piotra Żyły.

- spot do zanurzenia się w nim.

I wiele innych sportowych reklam…

Zostań fanem.

Safety cycling: samochód = rower

za blueridgeparkwayblog.com

za blueridgeparkwayblog.com

Prawdy przekazane w tej kampanii są tak oczywiste, że aż nie wiadomo, jakich argumentów użyć jako pierwszych dla poparcia tej inicjatywy.

Chyba najlepszy: jeżeli nie czujesz przekazu tej reklamy, wskocz na rower i przejedź się kilometr, dwa ruchliwą jezdnią w swoim miejscu zamieszkania. Miasto, wieś: whatever. Pora także dowolna. Aha, jeżdżąc po drogach w Polsce pamiętaj: poziom trudności wzrasta, bo żeby przeżyć na drodze, musisz także omijać dziury.

A potem wróć do auta i pamiętaj, że rowerzysta to taki sam uczestnik drogi jak ty. I on nie ma ABS-u. Ba! Zwykle brakuje mu nawet dzwonka.

za advertolog.com

za advertolog.com

za advertolog.com

za advertolog.com

za advertolog.com

za advertolog.com

Agencja: DDB Singapore

PS. Rozumiem też drugą stronę. Rowerzyści nie są bez winy. Wicie, rozumicie: jadąc autem staram się nie zakładać słuchawek czy okularów przeciwsłonecznych, bo chcę móc ocenić sytuację na drodze jak najlepiej, wszystkim zmysłami, które dał mi Bóg. Nie tworzę też swoich przepisów, potrzebnych w zastanej sytuacji na drodze. Wyjeżdżając na jezdnię nigdy nie pomyślałem też, że ja, mój rower i pies na smyczy obok to bezpieczny zestaw. True story.

(Za m.in. advertolog.com)

Bookmark and Share

Like This!

BONUS: Fejsbukowe podarki od Pana Pajączkowskiego:

- “Hehehehe”

- Trochę afrykańskiej reklamy

- Wicemistrzowie Europy na nowo.

I wiele innych sportowych reklam…

Zostań fanem.

2013-04-11 it's blue

Najnowsza kampania Chelsea pokazała mi to, o co podejrzewałem swoją duszę kibica od dawna. Żaden ze mnie kibic-postępowiec, wolę romantyczny futbol.

Piłkarskie spoty adidasa można podzielić na dwa rodzaje: te z migającymi cyferkami, tabelkami, wskaźnikami i hasłami: “więcej, mocniej, szybciej”. Druga kategoria, jakieś kilka procent spotów niemieckiego giganta, to oldskulowe opowiastki o tym, że my jesteśmy najlepsi, bo tak czujemy. Nasza trawa jest najzieleńsza, a kibice najbardziej oddani. I wszystko ładnie sfilmowane. Oczywiście, uogólniam, ale polecam mały eksperyment: porównajcie te dwa spoty. Pierwszy z 2000 roku (to już prawie 15 lat temu!), drugi sprzed roku.

*

Nie ukrywam, że można w 5 minut wyciągnąć spoty Adidasa, Nike, Pumy i innych firm, aby obalić moją tezę. Jednak, futbol idzie w te rejony, gdzie ważne nie będą spory, który piłkarz lepszy, bo wszystko będzie można wyliczyć i podać pierdyliard statystyk na korzyść tej lub innej strony. Ja się na to nie godzę, nie chcę takiej piłki.

Dlatego też z wielkim bananem na twarzy przejrzałem materiały od Chelsea Londyn. Błękit drużyny ze Stamford, ikona klubu ze wszelkimi swoimi ludzkimi wadami – John Terry jako centralna postać spotu, patos. Taka sytuacja… :) Lubię to!

*

*

Agencja: The Corner

(Za m.in. adidas.co.uk)

Bookmark and Share

Like This!

BONUS: Fejsbukowe podarki od Pana Pajączkowskiego:

- “Hehehehe”

- Trochę afrykańskiej reklamy

- Wicemistrzowie Europy na nowo.

I wiele innych sportowych reklam…

Zostań fanem.

Tak to działa, bo bieganie to w gruncie rzeczy prosta sprawa.

Minimalizm rządzi, nie ma co kombinować.

http://www.ibelieveinadv.com/2013/04/centauro-runners-store-potatoes-au-gratin-and-salad/

http://www.ibelieveinadv.com/2013/04/centauro-runners-store-potatoes-au-gratin-and-salad/

Agencja: Publicis Salles Chemistri

(Za I believe in adv.)

Bookmark and Share

Like This!

BONUS: Fejsbukowe podarki od Pana Pajączkowskiego:

- Świetna opowieść Nike.

- To nie jest koncept na social media… Ale działa.

- Top Gear nie loguje się do FB za kółkiem.

I wiele innych sportowych reklam…

Zostań fanem.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.